Dzisiejszą #kobietąinspirującą jest Anna Rubach-Hamela. Od lat zarządza marką Chabur, za pomocą której przyczynia się do zmian kobiet w zakresie akceptacji własnego ciała.

1. Skąd się wziął Chabur?

– moja mama założyła firmę z bielizną 25-lat temu – markową, taką jak wszyscy wtedy, bazowaną na Triumphie. To był czas, gdy nie było innych dostępnych marek. Ja od małego obserwowałam ten świat bielizny i wiem o nim naprawdę wiele. Gdy 10 lat temu do Polski zaczęły docierać inne marki, w tym wiele mark brytyjskich, przyniosło to rozwój w tym biznesie. Zaczęto uważniej podchodzić do kwestii doboru biustonoszy i całej koncepcji Brafittingu. To był czas, gdy postanowiłam działać w tej branży.

Długo myślałam nad nazwą – nie chciałam ograniczać się do określenia: bielizna, chciałam by nazwa tyczyła się czegoś pięknego, a jednocześnie była charakterystyczna dla mnie – no i wymyśliłam CHABUR – co jest zapisem mojego nazwiska od tyłu 😉

2. Świadomość kobiet odnośnie ich kobiecości ma tendencję wzrostową i to jest bardzo optymistyczne. Wy również działacie w obszarze zmieniania życia kobiet, pozwalając im okryć swoje piękno. Czy to ważna sfera Twojej pracy?

Ja w mojej działalności przede wszystkim lubię te przemiany, które dokonują się w kobiecie, gdy ma dobrze dobraną bieliznę. Często kobiety przychodzą takie wręcz niezadowolone, że muszą kupić bieliznę, wolą wydać pieniądze na nową odzież, bo ta jest przecież bardziej widoczna. Natomiast, gdy jednak ubiorą wyselekcjonowany biustonosz pod ich rozmiar i kształt piersi momentalnie nabierają silniejszego poczucia własnej wartości. Następuje w nich przemiana psychologiczna. I ta jest najbardziej znacząca. Nawet kobieta, w luźnym dresie, w zabieganiu domowym, mająca na sobie piękną bieliznę emanuje kobiecością, bo zwyczajnie ją czuje. I nie chodzi o to, żebyśmy wszystkie nosiły rozmiar S, a piersi miały D – kobiecość i seksowność jest w każdej z nas bez względu na rozmiar.

Pracujemy również z Amazonkami. Takie kobiety również mają prawo czuć się pięknie i akceptować swoje ciało. Współpracujemy z NFZ dostarczając protezy dla takich kobiet – tak samo jak mamy serię biustonoszy dla Amazonek. To piękne, gdy widzisz jak kobieta znajduje w sobie esencję kobiecości wraz z doborem odpowiedniej bielizny. Co więcej, jak wracają do nas kobiety po kolejny biustonosz czujemy ogromną satysfakcję spełniania misji, jaką mamy: pomagać kobietom poczuć się pięknie i zaakceptować swoje ciało.

Ogromną uwagę kierujemy w stronę kobiet w ciąży i mam karmiących, które powinny wyjątkowo mocno skupić swoją uwagę na piersi – to jest czas, gdzie piersi bardzo mocno rosną – owszem, są pełne, jędrne, ale też znacznie cięższe, więc dobór biustonosza staje się ogromnie ważny. Podobnie przy karmieniu – w ciągu doby piersi kilkukrotnie zmieniają swój rozmiar i wagę, a to nie pozostaje bez znaczenia na wygląd biustu. Warto właśnie wtedy zadbać o odpowiednie podtrzymanie biustu. Zachęcam też mamy by przychodziły ze swoimi nastoletnimi córkami, tak by od początku miały dobrze dobrany biustonosz – najtrudniej jest nam zawsze zmienić złe przyzwyczajenia kobiet.

3. Czy uważasz, że problem kobiet bierze się z naleciałości społecznych? Czy nadal jest przekonanie, że kobieta jest tą, która ma być w domu?

Ja myślę, że to już idzie w zapomnienie, odrywamy się od tej roli kobiet domowych. Teraz, coraz więcej kobiet staje się niezależnych, świadomych swojej wartości. Coraz odważniej podchodzimy do wielu kwestii, również do kwestii eksponowania swoich atutów cielesnych. Niektórym się to podoba, innym nie – ale gdy utrzymujemy pewien styl i smak ukazywania swojego ciała, to zdecydowanie działa to tak, że kobieta czuje się pięknie. A wtedy oddziałuje taką energię, jakiej wszyscy jej pozazdroszczą.

4. Tak, u Was kobiety bardzo się otwierają, pozbywają się oporów pokazania swojego ciała publicznie – co pokazał też Wasz ostatni konkurs. To znak, że kobieta się akceptuje – a to niewątpliwy sukces. A tak przy sukcesie, jaki wg Ciebie jest przepis na sukces?

– Praca. Systematyczna praca i ludzie – zespół pracowników i człowiek w domu, czy to mama, czy mąż, czy siostra, ale człowiek, który w trudniejszych chwilach zwyczajnie przytuli i powie: dasz radę. Sukces budowany jest wspólnie. A prowadzenie biznesu uczy pokory. Ja jestem z natury osobą niecierpliwą i lubię być niezależna. Nie lubię czekać. Byłam też wychowana w duchu by być samodzielną – i zawsze najpierw próbuję zrobić, naprawić coś sama. Nauczyłam się jednak, że nie da się wszystkiego zrobić samemu i czasem trzeba poczekać aż ktoś przyjdzie i pomoże, a świat się przez to nie zawali 😉

5. To prawda. A zdradź nam jeszcze proszę, co Ty, jako Messengerka, nosisz w torebce?

Haha, mam pełno rzeczy w torebce. Kosmetyki – zdecydowanie dominują u mnie szminki i błyszczyki – uwielbiam mieć pomalowane usta – dodaje mi to zawsze pewności siebie, więc zwyczajnie pozwalam sobie z tego korzystać. No i zawsze w torebce mam tez śrubokręt i mały młotek. Mój mąż się śmieje, że na prezent mi kupuje wkrętarkę. To się bierze właśnie z tej mojej niezależności. Jak trzeba zmienić witrynę czy coś przykręcić, to zwyczajnie się za to zabieram, aż dojdę do momentu w którym potrzebuję pomocy. I zdarza mi się o nią prosić, ale dopiero po tym, jak sama spróbuję.

Widzisz, Messengerko – akceptacja do własnego ciała daje poczucie wyższej wartości. Pamiętaj – ciało przede wszystkim masz dane po to by umożliwiało Ci życie, dopóki utrzymujesz je w zdrowiu – to najważniejsze masz ze sobą 🙂 Zaakceptuj je i zmieniaj świat!

Author

Jestem Jessica. Pokazuję Ci sztukę z jaką obcujesz na codzień. Kieruję piękno w Twoją stronę. Zarażam miłością do torebek.

1 Comment

Write A Comment

Przypnij.